12-14 luty 2010r.
Szkolenie Sekcji Psów Ratowniczych WOPR DG z pracy pociągowej
na Koziej Górce – schronisko Stefanka

Jakiś czas temu powstał pomysł zorganizowania szkolenia w formie wyjazdowej,. Rozpoczęłam więc poszukiwania odpowiedniej bazy, co nie było sprawą łatwą, gdyż kiedy pojawiała się informacja typu: będzie nas ok 20 parę osób ale też około 7 – 10 psów...to ...no sami rozumiecie, nagle okazywało się, iż miejsca brak. Kiedy więc zadzwoniłam do schroniska (dzięki Arek za udostępnienie namiarów) moje obawy miały swoje podłoże. Bardzo miły człowiek, poprosił mnie o chwilę cierpliwości, dokonał chyba w tym czasie odpowiedniej konsultacji, po czym oddzwonił, z informacją iż zapraszają. Z czego teraz z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolona, bo Stefanka okazała się wręcz bajecznym i wymarzonym dla nas miejsce.
W tym miejscu dziękuję serdecznie właścicielom schroniska, za tak miłe przyjęcie, mam nadzieje, że spotkamy się jeszcze nie raz i nie dwa...I jak to mawiają co złego, to nie my. Zdajemy sobie sprawę z tego, iż nasze psiaki troszkę wprowadziły zamieszania w Wasze schroniskowe życie ale stały się też na te parę dni (mam nadzieje) taką małą Waszą maskotką. Bo jak to zawsze bywa, zdjęciom, głaskaczom nie było końca. Odwiedzający schronisko turyści bardzo ochoczo nawiązywali z nami kontakt. A w sobotę schronisko odwiedziła grupa dzieciaków ze świetlicy z Bielska – Białej więc generalnie było bardzo wesoło. Dzieci miały okazję poobserwować nasze szkolenie z zakresu pracy pociągowej.
A teraz taka mała relacja z tego weekendowego szkolenia.
Dzień pierwszy – piątek
ze względu na to, że to piątek i każdy miał coś jeszcze do ogarnięcia, zostaliśmy podzieleni na dwie grupy:
1 grupa w składzie:
Sabina, Paweł, Mateusz, Emilka z Iskrą
Marysia, Darek, Kasia, Sylwia z Toro
Arek z Leonem
Kasia, Grzegorz, Rafał z Sharayą i Jerbah
dotarła do schroniska ok. godz. 20.00
2 grupa w składzie
Kasia, Damian, Ewa z Collett
Ania, Krzysiek z Nigro
dotarła do schroniska ok godz. 22.00
Nocna wyprawa na Kozią Górkę wprawiła nas w niesamowity nastrój, spacer był bajeczny, cisza i dziwna ciemność, która dzięki sporej ilości śniegu nie była aż taka ciemna.
Oczywiście byli tacy, którzy mieli łatwiej – Dziku znaczy się Grzesiek i Darek chociażby, gdyż Ci wjechali na górę naszym landkiem z bagażami...Ale chyba ominęła ich fajna atrakcja.
Po rozlokowaniu w pokojach, kolacji przyszedł czas na biesiadowanie, na początku omówiliśmy sobotni trening oraz szczegółowy plan działania a później rozmowom o wszystkim i niczym nie było końca...
Ale mimo tego, iż wszyscy tak bardzo późno poszliśmy spać, rano jak jeden mąż stawiliśmy się punktualnie na śniadaniu....
Dzień drugi – sobota
Śniadanie, poranna kawa i trening...
Trening uważam za bardzo udany, nasze psiaki mimo tego, iż dla niektórych były to istne początki, świetnie dawały sobie radę z torem przeszkód oraz brodzeniem z saniami w głębokim śniegu...Zasłużyły więc sobie i one oraz ich opiekunowie na relaksujący spacerek.
Kozia Górka pokazała nam się naprawdę z bajecznej strony, zima tutaj jest taka magiczna, spacer był dla nas czymś więcej, pozwolił bowiem oderwać się nam od gonitwy życia codziennego, nikt nie mówił o pracy, o uciążliwościach różnych...Był pełen relaks.
Później dołączyli do nas kolejni nasi przyjaciele:
1. Jarek, Ania z Keisi
2. Dreadowa, Dread Ania i Adam – nasi przyjaciele z Land Kliniki, których już cała ekipa Sekcji dzięki wspólnym akcjom (SANTA ROVER, WOŚP) zna....
Po popołudniowej drzemce, zebraliśmy się wszyscy przy kominku celem podsumowania dnia oraz przeprowadzenia zajęć z dogoterapii.
Ale była zabawa, cała ekipa została podzielona na trzy zespołu, które miały przygotować zajęcia z psem. Na przygotowanie grupy miały 40min. no a później odbyła się prezentacja ich prac.
Brawa w tym miejscu dla wszystkich
aha dołączył do nas jeszcze kolega Jarek z Bielska – Białej, którego serdecznie pozdrawiamy, bardzo cieszymy się, że przybyłeś do nas, mam nadzieje, że kiedy zawita u Ciebie ponownie niufek to dołączysz na stałe do naszej ekipy.
Zdjęcia z zajęć mam nadzieje, że niebawem pokażą się w naszej galerii, powiem Wam, iż bardzo mile zaskoczyło mnie Wasze zaangażowanie podczas tych zajęć...
Każdy Wasz pomysł okazał się bardzo trafny i przemyślany. WIELKIE BRAWA!!!
A specjalne brawa dla grupy nr 2 Grupa ta, wybrała bowiem do prezentacji nasz młody narybek czyli Anie, Ewę, Emilkę i Mateusza....
Dzieciaki świetnie dały sobie radę. Mimo, iż często zadawałam im różne podchwytliwe pytania.
Skład grup:
1. Marysia, Darek, Sylwia, Ania, Krzysiek
2. Kasia, Damian, Ewa, Emilka, Ania, Jarek
3. Sabina, Kasia, Mateusz, Rafał, Jarek, Arek
Jeszcze raz wielkie brawa, mam nadzieje, że ta wspólna zabawa pokazała Wam, jak wielki potencjał tkwi w naszych psiakach ale również ukazała, że jest to bardzo odpowiedzialna praca, do której trzeba się dobrze i przemyślanie przygotować.
Po kolacji i nocnym spacerze... kolejne wspólne biesiadowanie, które umilił nam niesamowicie przyjaciel Dread, graniem na gitarze...Był to wspaniały wieczór piosenek, niesamowitej ilości kawałów i dobrej zabawy....
Ale znów mimo bardzo ale to bardzo później pory pójścia spać, wszyscy punktualnie wstawili się na niedzielne śniadanie....
Dzień trzeci – niedziela...
Śnieg dalej prószył, jest przepięknie.
Śniadanie, poranna kawa no i przygotowania do zawodów pod hasłem „Przyjacielski zaprzęg” Zawody miały przede wszystkim za zadanie, pokazać jak ważne jest odpowiednie zgranie się, w którym to team „człowiek – pies” by dobrze zadziałać musi stać się całością.
Zostało powołane jury w skład którego wchodzili:
Jarek, Darek no i ja Kaśka....
Wszyscy oczywiście postanowili wsiąść udział w zawodach a nawet pojawiły się dwa nowe zespoły, które nie brały udziału w sobotnim szkoleniu (Ania i Leon oraz Sylwia i Jerbah).
Rozpoczęliśmy zawody, kolejność została zachowana z sobotniego treningu.
Co do zawodów to powiem tak, hm.... nawet nie spodziewałam się tak wyrównanej walki. Zespoły pracowały wspaniale, nie było żadnych niespodziewanych zachowań, czy dyskwalifikacji.
Nie chce tutaj chwalić zbytnio ekip ale muszę powiedzieć, iż widać po prostu, to że wspólnie z nimi trenują i wkładają w to wiele serca. Regularne treningi na Pogorii jak widać przynoszą pożądane efekty, z czego jestem bardzo dumna. I oby tak dalej !!!
a oto wyniki zawodów:
I dziewczyny:
I miejsce Sharaya z Rafałem,
II miejsce Iskra z Pawłem,
III miejsce Jerbah z Sylwią
IV miejsce Collett z Kasią
II chłopaki:
I miejsce Nigro z Anią
II miejsce Leon z Arkiem
III miejsce Toro z Kasią
TYTUŁ THE BEST TEAM zdobyły
Ania z Leonem
Sylwia z Jerbah
Dziewczyny, wykazały się niezwykłą umiejętnością współpracy z psem. Był to bowiem, ich pierwszy wspólny występ a wszyscy chociażby, którzy znają Jerbah wiedzą, iż ona beze mnie to ani rusz....A tu proszę, normalnie aż sama byłam zdziwiona... BRAWA dla Ani i Sylwii!!!
Eh no i po spacerku, oraz wspólnym ostatnim obiedzie przyszedł czas na pożegnanie się z naszą Kozią Górką i Stefanką.... Smutno nam było straszliwie, bo spędziliśmy tutaj razem wspaniałe chwile...
Coś mi się wydaje, iż niebawem zawitamy tam ponownie...
Powrót ze schroniska jak się okazało był o wiele trudniejszy niż wejście na Kozią Górkę.... nie raz i nie dwa, ktoś lądował to tu, to tam...było wesoło!!!
Podsumowując...
Uważam, nasz pierwszy wyjazdowy trening za bardzo udany.... Zarówno Ci na dwóch jak i na czterech łapach...tryskali radością i energią. I chyba każdemu z nas zrobiło się na koniec troszkę smutno i żal, że ten czas tak szybko minął. Coś w tym powiedzeniu, że wszystko co dobre, szybko się kończy... musi być bo nie wiem jak innym ale mnie ten wspólnie spędzony czas minął bardzo ale to bardzo szybko....
pozdrawiam Was wszystkich
i do rychłego zobaczenia
Katarzyna RW
Kierownik Sekcji Psów Ratowniczych
WOPR w Dąbrowie Górniczej
Kozia Góra przywitała nas prawdziwie zimową, bajkową aurą. Późnowieczorna wspinaczka na szczyt dostarczyła nam adrenaliny, gdy nasze psy nagle zatrzymywały się w bezruchu, nastawiając uszy i wpatrując się w czarną gęstwinę lasu...nasza wyobraźnia zaczynała działać :D ... uufff w końcu na szczycie :D. Zmęczeni, ale zadowoleni usiedliśmy do kolacji, a potem...:) potem zabawa praawwiieeeee do rana....
Oj jak ciężko było wstać na śniadanie i poranny trening pracy pociągowej, no ale w końcu przyjechaliśmy popracować, a nie poleniuchować (co za pech ;)). Została wytyczona i omówiona trasa, Kasia przedstawiła regulamin certyfikacji pracy pociągowej i dokładną punktację, więc z góry było wiadomo na co każdy z nas powinien zwracać uwagę przy pracy ze swoim psem. Każda drużyna człowiek-pies miała możliwość przebycia wytyczonej trasy...zatem do certyfikacji byliśmy psychicznie przygotowani. Po posiłku odbyły się małe warsztaty kynoterapeutyczne - każda z grup miała możliwość zaprezentowania wymyślonych przez siebie zajęć kynoterapeutycznych - pomysłów było wiele i wszystkie trafione, jak się okazało, na tak wiele sposobów możemy pomagać potrzebującym...
Ognisko - kilka godzin nieustannego śmiania się w głos (ooo Julek jak można zapamiętać tyle kawałów?!? wielki ukłon w stronę Marysi i Arka ....szacun ;) ) i ...znowu zabawa ppraaawwiieee do rana...
i znów trzeba wstać (nikt się nie chciał nad nami zlitować :D). Szybkie przygotowanie do certyfikacji pracy pociągowej, przypomnienie regulaminu i trasy i...zaczęło się :) Oczywiście każda chciał zaprezentować się jak najlepiej, więc każdy starał się jak mógł. Adrenalina, czas i chęć wypadnięcia w jak najlepszym świetle dawała wszystkim ogromną motywację do współpracy ze swoim psem. Oczywistym jest, że ktoś był pierwszy, drugi a ktoś ostatni, ale tak na prawdę nie to było najważniejsze...najważniejsze było to, że wszystkie drużyny ukończyły certyfikację, co potwierdza, że my-ludzie potrafimy współpracować z naszymi psami nawet w tak ciężkich warunkach (śnieg do kolan bardzo utrudniał poruszanie się naszym psom, a mimo to chętnie z nami kooperowały).
Wszystkim gratuluję ducha walki, motywacji i chęci do działania...oby tak dalej :)
Anka
Arka i Leonka relacja z Koziej Górki
Fajna zimowa zadymka, psiaki, ludzie, okolica .... lasek- podobał się Leośkowi. Chyba wskazane aby takie imprezy odbywały się częściej. Może nastepnym razem poustawiamy troszkę chłopczyków, bo dziewczynki bez zarzutów.
papapppppppaaaaaa papużki



